poniedziałek, 3 grudnia 2018

Prezenty drobne i dobre


Zdjęcie:Kira auf de Hede/unsplash.com


Dobrze jest być dobrym dla innych ludzi. W zalewie agresji wylewającej się z mediów można by żyć w przeświadczeniu, że świat po prostu taki jest. Zły, pełen przemocy, wulgarny a nienawiść jest dla nich jedynym bodźcem do działań.  Wtedy najlepiej wyłączyć dowolny program informacyjny i wyjść do ludzi. Ten krok pozwoli przekonać się jak jest naprawdę. Wtedy przychodzi moment olśnienia, zaskoczenia i zachwytu, że jednak świat jeszcze nie wybuchł a Bóg może nie trzyma ludzi na poprawę. W tym całym chaosie jednak są momenty warte uczestniczenia tudzież ludzie z którymi można się zaprzyjaźnić. Właśnie! Wierzę w dobroć ludzkiej natury, jednak dobrym ludziom zdarza się robić podłe rzeczy a teoretycznie złym zrobić dobro. Właśnie dobro się robi i dobrem łatwo obdarzać drugiego człowieka.


Grudzień to maraton dobroczynności i ułatwionego dostępu do akcji charytatywnych. Począwszy od ogólnopolskich prowadzonych przez Caritas, poprzez Szlachetną Paczkę a skończywszy na Fundacji Kapucyńskiej zbierającej odzież męską dla bezdomnych. Warto wziąć w nich udział szczególnie, że nasz wysiłek często polega na kupieniu dodatkowej suchej, długoterminowej żywności (mąką, kasza, makaron) i pozostawieniu w supermarkecie w specjalnych koszach albo przejrzeniu szaf w poszukiwaniu nie noszonej już odzieży (ważne, aby w przyzwoitym stanie).
Po akcjach ogólnopolskich (bardziej anonimowych), dobrem można podzielić się w sposób lokalny. Idąc dalej warto pomyśleć o rodzinie, przyjaciołach oraz osobach, które się lubi i ceni. I tutaj przechodzę do meritum czyli prezentów.

1)     Warto pobawić się we wnikliwego obserwatora i badając teren zobaczyć co obdarowywany może lubić. Może książka z kanonu literatury XIX wieku z taniej książki bardziej go ucieszy niż jakaś nowość wydawnicza. Albo są fanami pisarstwa Małgorzaty Musierowicz (tutaj powinien być wstawiony emotikon wink w stronę Joli Szymańskiej) albo pochłaniają seriale seriami a powieść zekranizowana przez Netflix będzie najlepszym wyborem.

2)      Gdy już wiemy co może ucieszyć obdarowanego albo nie mamy pojęcia to warto pochylić się nad dodatkiem, który może być prezentem głównym. Mianowicie własnoręcznie przygotowane ciastka, słodycze, herbatki albo inna pożywna zadobroć. Z reguły ludzie lubią ludzi, którzy ich karmią. Oczywiście nie zalecam wam taniego wkupywania się w czyjąś łaskę. Taniej formie ingracjacji mówię stanowcze: nie.


3)     Trzecim krokiem jest ładne zapakowanie. Jak wiemy mądrość tłumów głosi, że nie ładne to co ładne a co się komuś podoba jednak są pewne ogólne zasady. Zawsze sprawdza się opakowanie stonowane, minimalistyczne (szary papier, białe etykiety, opisany czarnym lub białym mazakiem) – w takich przypadkach warto zainspirować się estetyką Kinfolku. Po przeciwnej stronie jest sięgnięcie po opakowania kolorowe, z paroma bonusami w postaci filcowych ozdób, piórek, naklejek i innych przydasi z działu papierniczego. Dobrze komponuję się czerwony z niebieskim, srebrny z niebieskim, zielony z różowym. Tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia a gdy nie jesteś pewny co do wybranych barw to sprawdź je na kole kolorów. Bardzo pomocne narzędzie nie tylko dla daltonistów.

4)      Drobny liścik z życzeniami, pozdrowieniami lub podziękowaniami (dobrze jest dziękować za dobro). Odręczne pismo ma moc! Znacznie większą niż stukanie w klawiaturę.


To wszystko może brzmieć banalnie, ale czasem nawet oczywistości warto przypomnieć. Lubię dawać ludziom drobne prezenty. Na przykład własnoręcznie zrobione ciastka (przepis wymyślony dla danej osoby jest kolejnym bonusem) albo nalewka robiona latem z porzeczek lub malin. Albo książka, gdy jestem pewna, że ta konkretna lektura jest niemal jej pisana. Bądźmy dla siebie dobrzy i innych. Przynajmniej dzięki temu poziom entropii ulegnie zmniejszeniu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz