piątek, 8 lutego 2019

Por fawor(ki)


Dzisiaj budząc się rano usłyszałam w radiowej Trójcę poradę słuchacza jak jeść pączki w Tłusty Czwartek. A w zasadzie jak ich nie jeść. Radzący zachęcał, aby pączków nigdy nie jeść na czczo. A najlepiej jeść je po zjedzeniu dziesięciu faworków. Mogłabym stwierdzić, że taką radę już wczoraj dla was przygotowałam, ale minęłabym się z prawdą. Po prostu od wczoraj była gotowy ten przepis a wstęp do postu musiałam odrobinę zmienić, aby dostosować go do zasłyszanej rady. 



Jak widzicie możecie fawor(yz)ować pączki, ale od chrustu się nie ucieknie. Nie dość, że podczas wykrawania trzeba posiadać odrobinę precyzji w ruchach to zdjęcie przeze mnie wykonane ma was pobudzić do skojarzeń prawie jak test Rorschacha. Przytaczam przepis z książki, która ma trzydzieści dwa lata więc wybaczcie skąpanie w tłuszczu.

 FAWORKI
(przepis z książki Obiady u Kowalskich Jadwigi Kłossowskiej, s. 212)

6 żółtek
ok. 2 szklanek mąki
2 łyżki gęstej śmietany
1 płaska łyżka masła
szczypta soli
1 łyżeczka cukru pudru
1 łyżka spirytusu lub octu
50 g smalcu do smażenia
ok. 3/4 szklanki cukru pudru z wanilią do posypania

Na stolnicę wysyp  1 1/2 szklanki mąki, zrób w środku dołek, dodaj żółtka, śmietanę, masło i resztę składników. Wyrób ciasto dość twarde, podsypując mąką. Następnie wbij je wałkiem tak długo, aż na powierzchni będą tworzyły się pęcherzyki powietrza. Rozgrzej wówczas smalec (sprawdzaj temperaturę, jak przy pączkach). Ciasto wałkuj jak najcieniej, biorąc po małym kawałku, tyle tylko, ile faworków zmieści się na raz w rondlu, gdyż uformowane nie powinny czekać na smażenie. Krój rozwałkowane ciasto w paski o szerokości ok. 2 cm i długości ok. 10 cm, nacinaj w środku wzdłuż i jeden koniec paska przełóż przez nacięcie. Wyłóż faworki na rozgrzany smalec i smaż szybko na kolor słomki. Wyjmij łyżką cedzakową na papierowy ręcznik, a po obcieknięciu - posyp cukrem pudrem z wanilią. Faworki najszybciej wykonuje się w dwie osoby. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz